niedziela, 3 lutego 2019

Chłodne wypominki - recenzje Mroza a znajomi pisarze

Kiedy byłam namiętnie czytającą nastolatką, spotkanie z z ulubionym pisarzem było dla mnie czymś bliskim objawieniu. Wychodziłam z założenia, że ktoś, kto tworzy moje ukochane książki, musi być niesamowicie sympatycznym człowiekiem. Oczywiście ten naiwny entuzjazm niemal całkowicie wyparował po moim pierwszym spotkaniu z ASem (które równocześnie było pierwszym spotkaniem z pisarzem w ogóle). Wówczas na długi, długi czas zrezygnowałam ze spotkań autorskich, wychodząc z założenia, że lepiej by autorzy pozostali tylko nazwiskami na okładce. Mniej rozczarowań miało ochronić moje niewinne serce przed bólem zawodu. I pewnie trzymałabym się tego do dziś, gdybym nie zaczęła jeździć na konwenty. 
Dziś zdjęcia pożyczone. Przy każdym źródło.

środa, 23 stycznia 2019

O co Ci Mysza chodzi, czyli "O czym myślą koty"

Odkąd na stałe mieszkam w Łodzi, co roku staram się być na Międzynarodowym Festiwalu Komiksów. Ludzie z daleka przyjeżdżają zobaczyć coś, co ja mam praktycznie pod samym nosem, więc żal nie skorzystać. I, jakby nie patrzeć, lubię komiksy. Każdego roku też przygotowuję sobie listę tytułów, na które zamierzam polować i nigdy nie realizuję jej do końca. Często nawet wcale. Nie mniej i tak zawsze wydaję „miliony monet” na rzeczy, które mnie po prostu cieszą lub zaskakują. Największą niespodzianką ostatniego MFK była książka „O czym myślą koty” wydawnictwa Nasza Księgarnia. Kupiłam ją pod wpływem impulsu, ponieważ zaintrygowała mnie dwudziestostronicowa bibliografia, zwiastująca naukowe podejście do tematu. Poza tym miała to być pomoc w zrozumieniu mojej Myszy, zachowującej się w dość specyficzny sposób nawet jak na kota. 
Ponieważ dziś tekst poświęcony kotom, cały wpis będą wypełniały zdjęcia Myszy.

piątek, 4 stycznia 2019

Fantastycznie chłodna prasówka - NF 01/2019

Z końcem starego roku przyszło do mnie wiele ciekawych rzeczy: książki, nowe fantastyczne magazyny, jeszcze więcej książek… Naprawdę różne, różności cieszące oko i dusze, a przy tym motywujące mnie do spacerów na pocztę, gdzie panie przyzwyczajone do moich wizyt z miejsca pytają, czy to znów grubsza paczka. Na szczęście nie po wszystko musiałam się fatygować. W skrzynce znalazłam między innymi styczniowy numer Nowej Fantastyki, ale ze względu na okołoświąteczny rozgardiasz, zdążyłam tylko się ucieszyć i odłożyć magazyn na biurko. Wiecie, pierniczki wymagały dużo powierzchni płaskich i jednak trochę bałaganu generowały. Z nowym rokiem jednak się nieco u mnie uspokoiło, a co za tym idzie mogłam się w końcu wziąć za czytanie. 
Śnieg na dworze, śnieg na zdjęciu... Zima w pełni.