niedziela, 10 maja 2015

Witajcie w alternatywnej rzeczywistości, czyli londyńska "Mapa czasu"

Nie jestem brytofilką. Nie robię maślanych oczu do każdego aktora, pochodzącego z Wyspy, nie twierdzę, że BBC to najlepsza stacja na świcie i nie czytałam w oryginale "Dumy i uprzedzenia". Nie mniej jednak czuję pewną sympatię do Wielkiej Brytanii, podsycaną opowieściami znajomych. Uwielbiam słuchać brytyjskiego akcentu, chciałabym kiedyś zobaczyć z bliska Big Bena i straszna ze mnie herbaciara. Szczególną estymą darzę wiktoriański Londyn, ale to głównie wina Sir Arthura Conan Doyle'a i tych wszystkich steampunkowych powieści, których akcja toczy się właśnie w tym okresie. Trochę trudno mi się dziwić, że kiedy koleżanka wspomniała mi o nowej książce, której fabuła osadzona jest właśnie w takich realiach, postanowiłam ją przeczytać. A że zaradna ze mnie kobieta, szybko dopadłam ją w swoje zimne łapki :) W ten o to sposób dziś możecie przeczytać sobie moją opinię na temat "Mapy czasu" Felixa J. Palmy.


Jest styl, jest klasa, jest subtelna sugestia. Muszę pochwalić wydawnictwo za okładkę. Bardzo klimatyczna. I, co się chwali, choć nawiązuje do steampunku, to wyróżnia się kolorystyką. Duży plus ode mnie.

Zgodnie z tym, co można przeczytać na stronie wydawnictwa, Felix Palma przez krytyków jest uznawany za "jednego z najbardziej błyskotliwych i oryginalnych pisarzy". Bardzo żałuję, że nie będę mogła być na Warszawskich Targach Książki, by zweryfikować tę tezę osobiście, ponieważ w żaden inny sposób nie da się dobrze poznać człowieka, jak przez osobiste spotkanie. Lektura jego powieści będzie musiała mi wystarczyć. Do czasu.

W książce dostajemy trzy, pozornie nie związane ze sobą historie, które łączy postać Herberta G. Wellsa - twórcy "Wehikułu czasu" i "Wyspy doktora Moreau" oraz wątek podróży w czasie. Pierwsza opowiada o miłości wymuskanego paniczyka Andrew Harringtona i smutnej prostytutki z Whitechapel - Marie Kelly, zabitej przez Kubę Rozpruwacza. Druga opisuje romans zadziornej i pełnej pasji panny Clarie Haggerty i tajemniczego przybysza z "przyszłości". W trzeciej dostajemy do rozwiązania kryminalną zagadkę morderstwa popełnionego przy użyciu broni tak dziwnej, że wręcz nie z tego świata. Wszystkie te wydarzenia ze sobą osoba słynnego pisarza, z początku zadowalającego się rolą drugoplanową, lecz w miarę rozwoju fabuły, wychodzącą bardziej na przód.


Kadr z filmu "Wehikuł czasu" z 1960 r. Sama maszyna jak i motyw filmu również pojawiają się w książce.

Pierwszym wielkim pozytywem jest konstrukcja powieści. Autor odwalił kawał dobrej roboty, przedstawiając trzy w teorii osobne historie, w taki sposób, że zazębiają się one, czy wręcz przechodzą jedna w drugą rozmywając swoje granice. Poza tym, w każdej z nich zostawia drobne szczegóły odnoszące się do pozostałych, niczym okruszki chleba mające doprowadzić nas do właściwego rozwiązania. Jakby tego było mało, jeden z wątków został opisany tak, że najpierw ze szczerym sercem wierzymy w jego prawdopodobieństwo, później żałujemy demaskacji oszustwa, a potem znów potwierdza prawdziwość zjawiska, choć w nieco inny sposób, niż się spodziewamy. Moim zdaniem całość jest kompozycyjnym majstersztykiem, który najlepiej obrazuje motyw wymiany i pisania listów pomiędzy bohaterami drugiej części. Autor zastosował cudowny zabieg, pozwalający na poznanie ich treści z różnej perspektywy bez konieczności powtarzania treści. Czapki z głów moi drodzy. Na uznanie zasługuje także pomysłowości i wiernie oddany klimat epoki wiktoriańskiej z nutą technologi pozwalającą podciągnąć nam powieść do steampunku. Możliwe, że z mojego streszczenia wynika, iż jest to w dużej mierze romans, jednak autor bawi się konwencją "romansu naukowego" jak nazywano powieści pokroju "Wehikułu czasu". "Mapa czasu", poza wątkami typowo miłosnymi, została wzbogacona o silną dawkę akcji, przygody i awanturniczości i spełniałaby wszystkie warunki świetnej powieści, gdyby nie pewien znaczący szczegół.


Pan G. H. Wells z początku jest tylko bohaterem wspierającym, ale z czasem jego postać zyskuje na znaczeniu.

Moim skromnym zdaniem, jak na powieść spod znaku przygody, jest ona zbyt rozwlekle napisana. Pewne szczegóły, mające zapewne tworzyć niepowtarzalny klimat, są zwyczajnie zbędne i męczące w trakcie czytania. Autor posiada zaskakująco swobodny sposób wypowiadania się, jednak nie umie się zatrzymać. Nie potrafi powiedzieć sobie dość i przytłacza czytelnika faktami, mającymi bardzo pośredni związek z fabułą. Pierwszym, co mnie odrzuciło, był po raz kolejny wykorzystany motyw Kuby Rozpruwacza. Zdaję sobie sprawę, jak wielkie piętno odcisnął na ludzkiej wyobraźni, ale za każdym razem, gdy czytam o specyficznie zabitych kobietach, za raz wiem kogo za to obwinią. Dalej były te horrendalne opisy wszystkiego, znośne tylko dlatego, że autor ma lekkie pióro, a mimo wszystko i tak męczące. Nie pozostawiają one miejsca na wyobraźnie, zmuszając nas do oglądania wszystkiego dokładnie tak samo. jak widział to autor. Ponadto nie jestem przekonana co do słuszności przełamywania czwartej ściany, przez co autor/narrator kreuje się na bliżej nieokreślony wszystkowiedzący byt, który dość często zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Zbyt często jak na mój gust.


I rzut okiem na Londyn, bo czemu nie :)

"Mapa czasu" to naprawdę świetna lektura, ale o jakąś 1/3 za długa. Prawdę mówiąc gdyby nie poczucie blogowego obowiązku, nie przebrnęłabym przez pierwszą część, co źle by się dla mnie skończyło, ponieważ kolejne dwie były dużo lepsze. Choć może podeszłam do nich inaczej, ponieważ nie wisiał nad nimi cień Rzeźnika z Whitechapel. Nie mniej jednak nudnawy początek mógł zniechęcić przeciętnego czytelnika. W każdy razie, jeśli się da jej szansę ta książka pozytywnie zaskakuje, ale bardzo wolno się rozkręca. Myślę, że tylko by zyskała, jeśli by ją tylko ilościowo odchudzić.
**********
A tak na marginesie
Moim zdaniem "Mapa czasu" spełnia jeden z punktów mojego czytelniczego wyzwania - oparta na prawdziwej historii. Choć fabuła przedstawia nieco alternatywne życie H. G. Wellsa, to jednak opiera się na istnieniu jak najbardziej prawdziwej postaci i jej faktycznie istniejących dziełach. Zatem odhaczam.

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Książka ma swoje wady, ale jest niezła. Jeśli przebrnie się przez pierwszą część. Spodoba się szczególnie miłośnikom gatunku i brytofilom zakochanym w epoce wiktoriańskiej

      Usuń
  2. Także uwielbiam klimatyczny Londyn, jestem herbaciarą i uwielbiam książki, których akcja ma miejsce w Londynie. Również odznaczam sobie punkty tego wyzwania, a "Mapa czasu" będzie kolejna książką, którą kupie, choć nie mam już na nią miejsca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O :) i jak Ci idzie wyzwanie? Mi powoli, ale głównie dlatego, że czytam książki, które ciężko pod nie podpasować, ale może w wakacje nadrobię :P
      skoro lubisz ten klimat, ta powieść zdecydowanie Ci się spodoba :)

      Usuń
  3. Podoba mi się ta lista książkowego wyzwania :) Muszę kiedyś coś takiego zrobić :) A książka mnie zaciekawiła i dodam do mojej listy do przeczytania. Pozdrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się spodobała, choć mam problem z niektórymi punktami :P Cieszę się, że zainteresowałam Cię swoją recenzją :) mam nadzieję, że podzielisz się swoimi wrażeniami po jej przeczytaniu :)

      Usuń