niedziela, 10 czerwca 2018

Fantastycznie chłodna prasówka - NF 06/2018

Słońce świeci, lato w pełni, nic tylko brać urlopy, odpalać grille i cieszyć się tą niesamowitym klimatem na świeżym powietrzu. Tramwaje zaczynają wonieć własną aurą, w teorii szczęśliwi ludzie defekują gdzie popadnie, bo temperatura nie grozi odmrożeniem narządów, a zewsząd dobiega ryk kosiarek, skutkujący u mnie takim katarem siennym, że żaden makijaż nie wchodzi w grę. Chyba że zamierzam zwiększyć liczebność okolicznych pandarynów, choć jako cosplayerka. Nie żebym nie lubiła lata, ale pocenie się przy wykonywaniu normalnych czynności zakrawa na karę z nieba. Poza tym w takim stanie ciężko się myśli. Człowiek w zasadzie chciałby tylko leżeć w cieniu i rozkoszować się lekturą w połączeniu ze smakiem mrożonej kawy czy herbaty. Jeśli macie czas i dogodną lokacje to zachęcam do rozłożenia się tak z najnowszym numerem Nowej Fantastyki. Jest w nim kilka rzeczy, z którymi naprawdę warto się zapoznać. 
Różalskocepcja?

niedziela, 13 maja 2018

Opowieść o wegańskim szopie, czyli Mróz a recenzja kosmetyków

Potrzeba zadbania o siebie jest identyczna u wszystkich kobiet nie wyłączając nerdek czy geeczek. I o ile makijażem, dodatkami czy ubraniami można dać upust swojej fandomowej miłości, o tyle w przypadku kosmetyków do pielęgnacji nie jest już to tak oczywiste (chyba, że mieszkamy w Japonii i lubimy Hello Kitty albo Czarodziejkę z Księżyca. Z resztą tam wszystko jest możliwe). Na Warszawskich targach Fantastyki udało mi się dopchać do stoiska Soap Szop, na którym mój wzrok przyciągnęło małe pudełeczko (jak się potem okazało z mydłem) z napisem Kanadyjski Rosomak. No cóż, niewiele potrzebowałam, żeby skojarzyć tę nazwę z odpowiednim komiksem Marvela i nie uśmiechnąć się, ponieważ spodziewałam się zapachu potu, stali (adamantium) i krwi moich wrogów, dostając w zamian intensywnie leśny, sosnowy aromat. I choć hasło “Vegan, nerdy, awsome” działało na mnie w sposób dość sprzeczny (dostaje alergii konsumenckiej na wszystkie wegańskie artykuły), postanowiłam nabyć mus do ciała o nazwie Yenneffer (zgadnijcie jak mógł pachnieć). 
To tylko część kosmetyków, bo Mysza była nimi aż za bardzo zainteresowana.

niedziela, 6 maja 2018

Fantastycznie chłodna prasówka - NF 05/2018

Początek maja uderzył w nas wiosennym latem. Ciepło słonecznych promieni rozleniwia z jednej strony a z drugiej zmusza do wyjścia, zachłyśnięcia się pogodą i radością, że zimy już nie ma. choć z drugiej strony powoli znów, niemal podskórnie czuć nadchodzące upały. Ale póki one nie nastąpiły, zwyczajnie można się cieszyć idealną aurą. Przynajmniej dla mej skromnej osoby. Teraz wystarczyłoby posiadać kawałek własnego ogródka, hamak bądź też leżak i oddawać błogiemu lenistwu z książką bądź gazetą w tle. Jeśli nie wiecie, co wybrać, z przyjemnością polecę Wam majowy numer Nowej Fantastyki. I wiem, że choć z okładki straszy pewien fioletowoskóry właściciel amerykańskiego lombardu z błyszczącym gadżetem wygrzebanym na pchlim targu, wnętrze ma się dużo lepiej. 
Trudno jest czytać Nową Fantastykę, gdy kot się do niej dostawia

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

WatchGamer, czyli o grach, które przeszłam bez dotykania pada

Kiedy byłam dzieckiem, komputery stanowiły towar epicko wręcz deficytowy (może jest w tym nieco przesady, ale z mojej perspektywy był to sprzęt nieosiągalny). Jednak tak się złożyło, że kilku małolatom z mojego otoczenia udało się być posiadaczami tego cuda. Oczywiście zaczęły się wycieczki, które zazwyczaj kończyły się łaskawym pozwoleniem w stylu “Możesz patrzeć jak gram”, co oczywiście mało komu wystarczało. W tym czasie moja mama pragnąc uszczęśliwić swe pociechy, kupiła mnie i mojej siostrze jedną z tych chińskich podróbek Pegazusa o wdzięcznej nazwie PolyStation oraz kartridż z milionem gier, które miały pocieszyć marudzące dzieci. Jak się można było domyśleć “milion gier” było drobnym przekrętem producentów, ale te kilka było całkowicie wystarczających jak na nasze potrzeby. Gorzej było z padami, ponieważ choć dwa, nie pozwalały na zabawę równocześnie, więc każda z nas musiała tak czy siak czekać na swoją kolej (każdy, kto miał rodzeństwo w zbliżonym wieku, wie jak bardzo niemożliwym to momentami jest). Szybko okazało się, że tata jest najlepszym graczem w strzelanki i Tetrisa, a siostra królowała w Mario. Zwycięstwo w olimpiadzie zaś zależało akurat od tego, komu udało się dopaść wymienionego pada, który w magiczny sposób pozwalał na kosmiczne bicie wszelkich rekordów. Jeśli więc chciałam być częścią spektakularnej wygranej, mogłam jedynie patrzeć. 
Nie powiecie mi, że patrząc na te grafikę nie słyszycie tej charakterystycznej melodyjki.

sobota, 21 kwietnia 2018

Fantastycznie chłodna prasówka - Fantom 05/2018

Po licznych perturbacjach, przygodach, zapomnieniach i przytłaczającej prozie dnia codziennego, w końcu zasiadam do recenzji, do której miałam się zabrać już z miesiąc temu.Od tamtej pory piąty “Fantom”, z niemo obrażonym postapokaliptycznym wojem zerkającym na mnie z okładki, leżał smętnie na moim biurku. Zdaję sobie sprawę, że tylko “trąby i bomby” zwiastujące koniec świata byłyby w stanie mnie usprawiedliwić, ale już jestem, kajam się niepomiernie i zabieram się do roboty, bo jeśli mnie kalendarz nie myli, jeszcze chwilka i będzie wychodził numer szósty. A pisanie kilku pod rząd “chłodnych prasówek” nie jest ani ciekawe ani przyjemne, przynajmniej z mojej perspektywy. 
Nie, nie dwoi Wam się w oczach. Jak ktoś ładnie poprosi to się z nim podzielę dobrocią.

niedziela, 15 kwietnia 2018

Zagadki dla Manipulatorów, czyli czas na "Sprawę Zegarmistrza"

Po wakacyjnych przygodach rodem z koszmaru, Martin w końcu zaczyna naukę w Praskiej Szkole Lalkarzy. Wyróżnia go nie tylko fakt, że wszyscy spodziewają się po nim wielkich czynów, ale i jego własna, nieprzymuszona chęć do uczenia się od Mistrzów Marionetek. Bo któż by nie chciał zdobyć władzy nad rzędem dusz, szczególnie gdy ma dziewiętnaście lat. Jednak, patrząc po egzaminach wstępnych, nauka w tak wyjątkowej szkole do najłatwiejszych nie należy. Tym bardziej, że zaraz na początku roku zdarza się trup, a praca semestralna ma polegać na tym, by wskazać mordercę, niezależnie czy wytypowany to zrobił czy nie. Decyduje większość. Jakby tego było mało Król Demonów zdaje się zbierać siły by ponownie uderzyć. Czy prywatna vendetta Martina nie okaże się być błahostką w porównaniu z zagrożeniem, które czyha na wszystkich mieszkańców Pragi? 
Grafika zaczerpnięta ze strony wydawcy.

niedziela, 8 kwietnia 2018

Fantastycznie chłodna prasówka - NF 04/2018

Kwiecień trwa raptem od dwóch tygodni z górką, astronomiczna wiosna nieco dłużej, ale aura pogodowa nas nie rozpieszcza. Słońce, śnieg, deszcz, mróz i to wszystko w święta, by tradycji stało się za dość. Tym samym oprócz jajecznych dowcipów na pierwszego, mogliśmy też uświadczyć bitew na śnieżki zamiast lania wodą. Choć może to i lepiej, bo na Boże Narodzenie takich atrakcji znów może nie być. Temperatury za oknem wahają się od niemal letnich, po późno jesienne wprawiając w konsternację pod względem zapotrzebowania na strój i ilość spożywanych płynów. W każdym razie, niezależnie od chaotycznej aury na zewnątrz, warto jest mieć coś, na czym można polegać, a Nowa Fantastyka niezmiennie pojawia się w kioskach by cieszyć nasze oczy. I jakby nie patrzeć, możemy z niej czerpać radość niezależnie od pogody. 
"Słońce, a co to za postać na okładce?", czyli rzecz o dokładnym czytaniu :P