czwartek, 4 września 2014

"Nabij diabła, chmurę śmierci weź", czyli post absolutnie o niczym

Moi drodzy Czytelnicy. Kajam się dziś przed Wami prosząc o wybaczenie, gdyż moją skromną osobę całkowicie pochłonęła sesja poprawkowa i nie przygotowałam stosownego tematu na dzisiaj. Te ciągłe godziny kucia, poprzetykane były chwilami wytchnienia z subtelną awersją do słowa pisanego. Mózg mój nastawiony na wszelkie procesy poznawcze, zawiesił się podczas kolejnego czytania tych samych notatek, odmawiając współpracy przy tworzeniu kreatywnych tekstów. Jedyne, co na swą obronę mogę dodać to fakt, że udało mi się zaliczyć pierwszy z zaległych egzaminów. Co prawda czeka mnie kolejny, intensywny tydzień przygotowań na drugi, ale może czas będzie dla mnie nieco łaskawszy i postanowi wolniej płynąć. Nie mniej jednak słowo się rzekło i powinnam coś dziś napisać, gdyż obawiam się, że odpuszczenie sobie jednego wpisu z łatwością mogło by pociągnąć za sobą kolejne, a jest to ostatnia rzecz której bym chciała. Moje intensywnie pracujące szare komórki zaczęły nieco rozpaczać nad tym, że nic na dziś nie przygotowały. Rozbrzmiewająca gdzieś w myślach piosenka "Teksański" sprawiła ich uparte krążenie wokół słówka "NIC", wywołując zabawne stwierdzenie, iż na piszę po prosty o NICZYM.


Dziś motywem przewodnim jest piosenka udowadniająca, że można stworzyć tekst o NICZYM, który jednak COŚ mówi.


Najpierw należało by się zastanowić, czym jest NIC? Jak wygląda i czy jesteśmy w stanie jakoś to zobrazować? Pusta kartka nadal będzie CZYMŚ, mimo że NIC na niej nie ma. Jeśli pożar zabierze dom i NIC z niego nie zostanie, to też nie do końca prawda, gdyż pozostaną po nim zgliszcza, resztki fundamentów, ba nawet dziura w ziemi jest CZYMŚ w zasadzie. Nawet w kosmosie, będąc otoczonym próżnią bez śladów życia, widzimy światło gwiazdy, co prawda tak odległe, że ich źródło może już nie istnieć, ale sam ten blask jest przecież CZYMŚ. Istota NICZEGO została najciekawiej została przedstawiona w książce i filmie "Niekończąca się opowieść". Dla nie wtajemniczonych, historia opowiada o królestwie Fantazji, którym chce zawładnąć niszczycielska siła nazywana Nicością. Ze wszystkich podległych krain do stolicy przybywają emisariusze szukający pomocy u Dziecięcej Cesarzowej. Jednak ich władczyni jest poważnie chora, co może mieć związek z kataklizmem, jaki dotknął ich ojczyznę. Na szaleńczą misję odnalezienia lekarstwa mogącego uleczyć monarchinię, wyrusza młody wojownik Atreyu, który nie do końca zdaje sobie sprawę, że jego wyprawa ma także drugie dno. Sama Nicość jest przedstawiona jako siła wsysająca w siebie wszystko, stopniowo rozszerzając swoją strefę wpływów. Przez emisariuszy zmierzających do Wierzy z Kości Słoniowej opisywana jest po prostu jako rozprzestrzeniające się NIC. W rozmowach między sobą nie potrafią znaleźć lepszego słowa, na określenie tego zjawiska. Po tornadzie przecież zostałoby pobojowisko, a po trzęsieniu ziemi dziura, a w miejscach działania Nicości, nie ma po prostu NIC. Dla mnie najbliższe temu jest to co widzimy zamykając oczy. Nie jest to ciemność, gdyż nawet w mroku nocy można coś zobaczyć. Przymykając powieki jesteśmy w stanie dostrzec pewne powidoki, jednak obraz jest tak "ciekły" i nie wyraźny, że dla mnie stanowi definicję NICZEGO.


Ciemne chmury zwiastują nadchodzące niebezpieczeństwo.

NIC może mieć też znaczenie bardziej abstrakcyjne, ponieważ któż dziś nie zna najsłynniejszego zdania Ygritte "You know nothing Jon Snow". Odnosiło się to oczywiście do jego niewiedzy o życiu Dzikich, będącego dla rudowłosej łuczniczki jedynym wyznacznikiem jej istnienia. Oczywiście sam Bękart wiedział całkiem sporo, tylko nie o tym aspekcie, którego znajomości wymagała jego ukochana. Moim zdaniem owo "Nic nie wiesz" jest uniwersalnym stwierdzeniem jakie może powiedzieć każda kobieta do swojego mężczyzny, gdyż choćby nie wiem jak bardzo się starał, nie pojmie rzeczy najistotniejszych. W tym miejscu jednak muszę zadać kłam stwierdzeniu, jakoby faceci nic nie wiedzieli. Oni wiedzą i to wbrew pozorom bardzo dużo, tylko niezbyt dobrze orientują się w tym, kiedy tą wiedzę zastosować. Są to istoty wręcz skończenie logiczne, dla których wszystko ma swoją przyczynę i skutek. Ich domniemany brak wtajemniczenia wynika z niedostatecznie rozwiniętych umiejętności odczuwania, bywają wręcz empatycznymi noobami. I to właśnie na tym podłożu dochodzi to największej ilości konfliktów typu "Ale ty nic nie rozumiesz". Rozumie, tylko zachowanie kobiet jest nielogiczne, jest emocjonalne. Fakt, że mimo wszystko potrafimy się ze sobą dogadać, zakrawa na coś niespotykanego.


Na sam koniec, skoro już zawędrowaliśmy w tematy damsko-męskie, jest jeszcze jedno NIC, które należy poruszyć. To słynne zaprzeczenie, padające jako odpowiedź na pytanie "Czy coś się stało?". Na szczęście obecnie, już dla sporej grupy mężczyzn, słówko NIC jest już wyraźnym sygnałem, że jednak o COŚ chodzi i starają się sprawę załagodzić. Biada jednak temu, kto zbagatelizuje owo hasło ostrzegawcze. Awantura murowana. Podobną sytuację obserwujemy, gdy "NIC się nie stało" odnosi się do gry reprezentacji Polski w piłkę nożną. Nawet widząc, że zdecydowanie COŚ się stało, w nadziei będziemy temu zaprzeczać, jakby miało to odgonić złą passę naszych zawodników.


Właśnie o to chodzi

I tym sposobem dobrnęliśmy do końca, udowadniając, iż nawet o NICZYM można napisać COŚ! 



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza