Stabilne życie osobisto-zawodowe sprzyja nadrabianiu zaległości. Mimo że majowy numer magazynu "Smokopolitan" nabyłam za raz po jego premierze, to jednak gorący czas życiowo-przeprowadzkowy nieco opóźnił jego przeczytanie, a potem i napisanie mojej skromnej opinii. O zaległościach pozycji obowiązkowo recenzenckich nie wspominając. Fakt, pod względem terminowym obsuwa to nie mała, ale skoro szóstego numeru jeszcze na horyzoncie nie widać, czuję się poniekąd rozgrzeszona i śpieszę swój błąd naprawić. Tak o to nadszedł ten spokojny dzień, w którym, posiłkując się magazynem dla przypomnienia, mogę co nieco o gazetce opowiedzieć (jak tak dalej pójdzie, to może i opowiadaniach nominowanych do Zajdla napiszę, mimo że nagroda już dawno temu przyznana).
I znów to epicko-kucykowe zdjęcie :) Tylko dla Waszych oczu :)

